2 września

Opublikowano w 4 września 2026 20:55

Początkowo praktycznie nic się nie działo. Słońce piękne, dużo cieplej. Ale chyba puszczają emocje i jakaś lekka choroba mnie łapie, ból gardła, głowy. Więc drzemka w mieszkaniu. Zakupiłam medicamentos i wracam spać. Potem jeszcze spotkanie online z grupą polonijną w Apostoles (to mała miejscowość, do której co 2 tygodnie będę jeździć, by nauczać polskiego). Zupełnie inna grupa niż „moja”. Zresztą o polonijnych awanturkach i relacjach między stowarzyszeniami jeszcze napiszę 😊 „Trans- Atlantyk” i Gombrowicz: Baron, Pyckal i Ciumkała nadal królują 😊Nie poszłam do Domu Polskiego, choć Gabriel miał tam gotować polską zupę, podał polską nazwę, ale nie jestem pewna, co to…. Chyba właśnie kwaśnica, bo brzmiało jak „wasenica” … napisałam, że czuję się trochę źle i muszę wydobrzeć przed jutrzejszym świętem. Zaraz pytania, czy czegoś potrzebuję, itp. 2 godziny później już byli tu właściciele mieszkania, bo słyszeli, że jestem chora…. Kochani, a mnie tylko głowa i gardło bolało. Potem kolejna przygoda. Raptem zgasło wszędzie światło, piszę do właścicielki, wysyłam fotkę liczników (korki w porządku). Ona odpisuje, żebym się nie martwiła, w tym kraju to normalne, że na godzinkę, 2 wyłączają prąd… Rzeczywiście po godzinie wrócił.