WYPRAWA DO BUENOS

Opublikowano w 25 października 2026 21:12

 

23 października po raz drugi odwiedziłam Buenos Aires. Odwiedziłam – to adekwatne słowo. Bo znowu, nie zwiedziłam. W sobotę odbywał się wielki konkurs recytatorski poezji polskiej. Uczestniczyli w nim przedstawiciele środowisk polonijnych z całej Argentyny. My przyjechaliśmy z bardzo daleka. Tak, przyjechaliśmy… Niestety bilety na samolot były baaardzo drogie i jechaliśmy autobusem (14 godzin planowo, w praktyce 15). Ale autobusy bardzo wygodne, nocne, sypialne. Pojedyncze, wygodne, mocno rozkładane fotele. Tylko ta klimatyzacja!!! No oszaleli. Wyjechaliśmy w piątek o 18. 30. Profe- Nauczi, 3 uczestników: Mirka, Alvaro, Nicolas i tata Mirki. O 9. 30 byliśmy w Buenos, przejazd taksówką z dworca- kolejna godzina. Po drodze trochę miasta zobaczyłam. Podoba mi się bardzo!! Tu wrócę !! Europejskie miasto z „latynoskim pazurkiem”. I nareszcie kawiarnie, restauracje pootwierane, już zapomniałam, że mogą być w ciągu dnia otwarte. Spokojnie można wypić dobrą kawę, nie trzeba szukać kawy. Mnóstwo kafejek, restauracji, sklepów. Elegancja i szyk królują w stroju portenos. Dotarliśmy do Domu Polskiego. Przepiękna kamienica, w środku pałacowe wnętrza. Polonia z Buenos Aires świetnie mówi po polsku. Tu mogę od razu dodać, że to inna fala imigracyjna utworzyła ją. Misiones, jak wspomniałam zostało od podstaw niemal stworzone przez imigrantów, którzy karczowali dżunglę i zakładali osady oraz plantacje. Byli to głównie mieszkańcy wsi galicyjskich i podolskich, podlubelskich. W większości rolnicy. Buenos w okresie międzywojennym przyciągało inteligencję, szlachtę „wysadzoną z sioła’, dziennikarzy, pisarzy (np. Gombrowicza 😉) po wojnie kolejna fala imigracji inteligenckiej, intelektualiści uciekający z PRL, wielu znów dziennikarzy, architektów. Teraz ich dzieci tworzą struktury polonijne. Od zawsze w Buenos dbano o wysoki poziom nauczania języka polskiego, dlatego w tej społeczności mówi się po polsku bardzo dobrze.

Przybyliśmy, zostaliśmy cieplutko przyjęci. Przesympatyczna Prezeska Domu Polskiego. Potem konkurs. 3 kategorie: dzieci, młodzież i dorośli. Nie jest to być może recytacja na poziomie prima sort, ale emocjonalnie- Himalaje! Tyle serca wkładają w przygotowanie. A jakie to wydarzenie dla całej wspólnoty, piszą, czekają na relacje.

Samo opanowanie wiersza pamięciowe nie jest może trudne, ale wymowa… Dla mnie to też praca nowego typu… Najpierw musiałam troszkę przetłumaczyć przygotowane przez organizatorów wiersze, następnie moi uczestnicy wybierali sobie jeden. I zaczynaliśmy indywidualną pracę: słowo po słowie – wymowa wszystkich naszych ukochanych ś, ź, ć, cz, sz, rz, ż, dż, dz, dź…Do tego jeszcze nasze j (dla Argentyńczyków H, a tu coś jak „ll”), nasze w… a zatem ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia. Niejednokrotnie myślałam tu o Kochanej Pani Agacie Rusin z MDK-u: Mistrzyni recytacji („Agatko, dodaj mi sił 😊). Potem intonacja, intencja, interpretacja. Ale zabawy mieliśmy dużo podczas przygotowań. A w samym konkursie zaprezentowali się znakomicie. Mirka 3 miejsce (kategoria dzieci), Alvaro (1 miejsce, kategoria dorośli), Nicolas (1 miejsce, kategoria młodzież). Ogromna radość!!! A dla mnie też zrobienie czegoś, co naprawdę uwielbiam- prawie teatr 😊Potem fotografie.

Obiadek w polskiej restauracji, też pyszne pierogi. Godzinna podróż taksą na dworzec i o 18. 30 autobus powrotny… Ok. 9.00 w Obera.

Do zobaczenia Buenos !!!

konkurs, nasi zwyciezcy z P. Konsul RP, Prezeskami polskich Organizacji w Buenos (jurorkami) i swoją "nauczi"

zwycięzca w kategorii dorośli- Alvaro

zwycięzca w kategorii młodzież- Nicolas

zwyciężczyni w kategorii dzieci- Mirka

pałacowe wnętrza kamienicy "polskiej"

w drodze na konkurs, komfortowy autobusik sypialny

kilka fotek z Buenos Aires

polski bar, zwróćcie uwagę na zapis- DRYNKI :)

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador