Colectividad Polaca de Obera (Polska Wspólnota w Oberá). Prezes (Presidente): Julio Rubén Lewtak (dziadkowie jego przybyli tu jako emigranci). Uroczy, ciepły człowiek, niezwykle skromny. Taki papa, z każdym pogada, o wszystko zadba, podczas Fiesty króluje w kuchni. Nazywa się go Lulu. Norma- jego żona (też posiada polskie korzenie)- oficjalnie funkcji nie pełni, ale rządzi tu wszystkim 😊 Elegancka kobieta, bardzo zorganizowana i trzymająca Dom w ryzach. Wiceprezeska (Vicepresidente Primera) to Virginia Forster (korzenie polsko- ukraińskie, co tutaj jest częste, ich dziadkowie emigrowali, gdy Polska była jeszcze w innych granicach i dziś już sami nie są w stanie określić niektórzy, czy są potomkami Polaków czy Ukraiców…). Reprezentuje zarząd organizacji podczas oficjalnych wydarzeń kulturalnych oraz bieżących projektów społeczności. Wspaniała!!! Swieżoupieczona emerytka- przedszkolanka. Uwielbiam ją. Struktura Zarządu jest rozbudowana, imion i nazwisk wszystkich sekretarzy, komisji nie spamiętałam. Dla mnie ważną postacią jest tutaj Gabriel Enriquez (babcia to emigrantka z Lubelszczyzny), szef Domu Polskiego i mój bezpośredni szef. Człowiek instytucja, a przy tym super serdeczny, super pomocny i super zabawny! Prowadzi też zespół taneczny maluchów. Świetna jest też Alicia i rodzina Sowinskich: Juana, Luis i ich córki. Luis to chyba największy żartowniś Wspólnoty. Wymyślił mi też pseudonim… Otóż skoro profe to skrót od profesory, to po polsku NAUCZI- to skrót od nauczycielki. No i zostałam „Nauczi” (wymawiane jako coś „nałczi”) 😊Ciekawą postacią jest także Jorge Oscar Sklepek, poprzedni Prezes Wspólnoty, dziś tez pełni jakąś funkcję i często bywa. Wesoły starszy pan, próbujący mówić po polsku (rodzice wyemigrowali ze wschodniej Polski po pierwszej wojnie). Bliską relację też szybko nawiązałam z Virginią- choreografką Zespołu Pieśni i Tańca „Nasza Mała Polska”- zespół młodzieży i 2: dorosłych. To jest kobieta petarda, 40- latka, która kocha taniec, kulturę tańca i naprawdę robi to z ogromną pasją. I dwóch Leonów (rzekłabym taka młodzieżówka Zarządu)- ta trójka wprowadza mnie w tajniki życia argentyńskiego.
Ciekawą postacią jest też Konsul Honorowy RP, Miquel Skowron, „krzepki dziadek” , który deus ex machina raptem zawsze nie wiadomo skąd się pojawia 😊 Konsulat oddalony jest od Domu Polskiego jakieś 300 metrów, więc Konsul ma blisko. A! Mówi znakomicie po polsku, a mieszka tutaj od urodzenia. Jego rodzice byli emigrantami z Polesia.
Niemal codziennym gościem w Domu Polskim jest też Wiktor Kowalski, wspominany już wielokrotnie syna malarza Zygmunta.
No i jeszcze tancerki i tancerze Zespołu Pieśni i Tańca- fantastyczni ludzie, zawsze mam z kim pogadać 😊Oczywiście imion jeszcze nie spamiętałam, ale z grupy starszych już jestem w komitywie z ekipą emerytek 😊 a w młodzieżówce też już pewne typy wyłowiłam : 2 Camile, Lukasa, Estebana, Sergia i kilka innych postaci, których imion na razie nie pamiętam.
I jeszcze królowa. Tu każda wspólnota ma swoją królową, każda prowincja też 😉 taka reprezentantka kultury danej nacji w Obera. Co roku są wybory, a podczas Fiesty Narodów wybierana jest jedna spośród nich- jako Królowa Imigrantów. Akurat podczas tegorocznej Fiesty nową Królową została po 28 latach POLKA: Melina Lovello (jak podają gazety: Finalmente, llegó el momento más esperado de la noche. La representante de la Colectividad Polaca, Melina Lovello, fue coronada como Reina Nacional del Inmigrante, desatando una verdadera celebración entre los integrantes y simpatizantes de su colectividad), a świętowanie w Domu Polskim trwało do rana ! Żeby całej sprawie dodać nieco smaczku, wspomnę, że „nasza Królowa” jest jakoś takoś dalekoś (no ale jest) spokrewniona z rodziną Wojtyłów (tych! Wojtyłów!)
Ponadto ciągle poznaję kogoś kto ma polskie korzenie, przyprowadza do Domu Polskiego dzieci na tańce, przychodzi na fiesty albo /i dopytuje, kiedy rozpoczną się lekcje polskiego.
Jacy są moi nowi znajomi? Oczywiście nie mogę generalizować i są to też pierwsze wrażenia. Ale (tu chyba nikt nie będzie zaskoczony) bardzo otwarci, „socjalni”. Ważna jest dla nich rodzina i wspólnota. Bardzo emocjonalni, bezpośredni, towarzyscy. Otwarci na inność, bardzo tolerancyjni, nie oceniają innych kultur, tylko starają się je poznać. Ta komitywa międzynarodowa jest szczególnie ważna w Obera (mieście 19 nacji), ale chyba charakterystyczna dla Argentyny w ogóle. I nie trzeba nawoływać do równości, po prostu wszyscy są tu przyzwyczajeni do koegzystencji. Choć to trochę inne życie niż europejskie multi- kulti. Są bardzo skromni i żyją stosunkowo skromnie. Większość tych „Polaków”, których poznałam to ludzie zamożni, mają swoje firmy, interesy, są dobrze sytuowani. Nie epatują jednak bogactwem, mam wrażenie, że wybrali koszyczek „być”, nie „mieć”. Ubrania, samochody, domy- wszystko bez przepychu. I ten argentyński ( a może charakterystyczny dla Misiones?) spokój, spokój, spokój…Bo dodam jeszcze, że mocno są związani z Misiones. Podkreślają, że są inni niż porteños (mieszkańcy stolicy), czy bonaerense (mieszkańcy prowincji Buenos Aires). Do tematu tego jeszcze wrócę przy okazji tanga.
Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador